Kroniki: Niepodległa Dalmencja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Kroniki: Niepodległa Dalmencja

Post autor: Marcel Hans » środa 27 maja 2015, 23:17

Przedrukowanie z Kronik, z roku 2012, dotyczy niepodległej Dalmencji:

20 września 1964 roku od Księstwa Trizondalu oddzieliła się niegdyś niepodległe Gubernatorstwo Dalmencji, które stało się Księstwem Dalmencji. Przez kolejne niemal 8 lat mieszkańcy części ziem dzisiejszej Dalmencji żyli we własnym państwem. Okres ten zakończył się 18 marca 1972 roku zajęciem i wcieleniem Księstwa ponownie do Trizondalu, a Wysp Sereckich do Tyrencji. Do tej pory nie powstało żadne opracowanie na ten temat. Kontynuując cykl "Kroniki", chciałbym zapoczątkować jego drugą część nt. tamtego okresu.

Świat Robotnika, 21.09.1964
Niepodległość!

Deklaracja niepodległości:

Dnia 20 września 1964 roku,
Izba Szlachecka wspólnie z Izbą Ludową ogłasza wszem i wobec, że nadszedł czas uwolnienia się spod panowania chaosu i pana trizondalskiego. Od tej pory już nikt nie będzie decydował o Dalmencji poza jej mieszkańcami! W zgodzie z Gubernatorem Dalmencji, a za wiedzą, choć bez przyzwolenia regenta Królestwa Trizondalu proklamujemy powstanie niepodległego Księstwa Dalmencji, którego regentem zostaje do czasu wyboru i koronacji księcia Gubernator Alex von Neuzeit.
Równocześnie wzywamy Was - Dalmeńczycy - do obrony naszej Ojczyzny i jej suwerenności! Pamiętajcie, że zadaniem Waszym jest stać na straży i być gotowym do najwyższych poświęceń w imię lepszego jutra Waszych dzieci w wolnej i niepodległej już Dalmencji!

Ku chwale Dalmenckiej Ziemi i Jej Bohaterom!

Wczoraj w godzinach popołudniowych w Pałacu Hrabiowskim Alex von Neuzeit - dotychczasowy gubernator ogłosił publicznie, że z dniem 20 września 1964 roku Gubernatorstwo Dalmencji wypowiada posłuszeństwo "zarządcom" Trizondalu i staje się niepodległym Księstwem Dalmencji. Trizopolis już zapowiedziało użycie sił zbrojnych. Aczkolwiek bez władcy na tronie nie będzie to raczej możliwe na większą skalę.

Od wczoraj, od rana dyskutuje się o wyglądzie nie tylko przyszłego Księstwa, ale także o przebiegu granic z Królestwem Trizondalu, które wcale nie jest skore zasiąść do stołu i rozpocząć o tym rozmowy. Świat mimo to bardzo uważnie śledzi wydarzenia w jednym z najbardziej uprzemysłowionych regionów Polina, a na pewno Kontynentu Wschodniego. W związku z ogłoszeniem niepodległości we wszystkich większych zakładach pracy ogłoszono dzień 22 września (jutro) dniem wolnym od pracy!

Niestety zanim konferencja zdążyła się rozpocząć doszło do pierwszych walk o Dalmencję. W okolicach Vargenfurtu, we wsi Kozłogłowy młodzi ludzie w ramach zajęć szkolnych udekorowali szkołę we flagi dalmenckie. Nie minęło kilka godzin, a do wsi zjechało ok. 20-30 osób autobusem o rejestracji z Sendai. Zaczęli rzucać w opustoszały już, na szczęście budynek szkolny kamieniami i jajkami. Flagi podpalono. Mieszkańcy wsi widząc to, natychmiast skrzyknęli się i biorąc do rąk, co tylko mieli w gospodarstwach rzucili się na tych przestępców. Śmierć poniosły 3 osoby z Sendai. Niestety ich tożsamości nie można ustalić. Zanim służby porządkowe przybyły na miejsce pozostali wandale zdążyli już uciec. Mieszkańcy Kozłogłowy domagają się uniewinnienia, jak sami mówią "obrońców niepodległości".

Trizondalski Czas, 23.09.1964
Separatyści dalmenccy
W zeszłą niedzielę Gubernator Dalmencji - Alex von Neuzeit ogłosił na konferencji prasowej niepodległość Dalmencji, która stała się Księstwem. Tego samego dnia dwadzieścia tysięcy policjantów zostało wysłanych z głębi kraju do Hrabiowic, Loterston, Oranienburgu, Las Libertas oraz okolicznych wsi, równocześnie podkomendnych Ministerstwa Bezpieczeństwa Królestwa, którzy byli pochodzenia dalmenckiego, bądź przejawiali jakieś polityczne skrzywienia w stronę secesji Dalmencji zostali zwolnieni, a część z nich aresztowana - ok. 12 tys. Chociaż regent Królestwa zapowiedział, że żadnej secesji uznawać nie będą, a na układy z separatystami Królestwa na pewno nie pójdzie, to wszelkie represje w stosunku do policjantów zastosowano jedynie na terenach bardziej oddalonych od Rottery, gdzie poparcie dla secesji jest niższe. Nie może to dziwić, wysłanie do stolicy niepodległego państwa (notabene uznanego już przez kilka innych) armii funkcjonariuszy z bronią wzbudziłoby powszechne obawy i zamieszki.

Błędem ministra było skierowanie kilku tysięcy aresztowanych Dalmeńczyków do Vargenfurtu, do dawnego obozu stworzonego dla Powstańców Rottery. Według wywiadu, Vargenfurt miał być politycznie jednym z najbardziej bezpiecznych miast trizondalskich. Okazało się, że był najbardziej bezpiecznym miastem dalmenckim. Nie trudno sobie wyobrazić do jakiej rzeźni mogło dojść na ulicach miast, gdyby gen. Heweliusz Kwiński nie zdecydował się wypuścić więźniów wolno i rozbroić własne oddziały. Chociaż mieszkańcy nie mieli broni, to była ich masa, a nowe posiłki z głębi Dalmencji sprawiłyby, że dowódca trizondalski wydałby wyrok śmierci na swoich podwładnych. Tymczasem już został pozbawiony odznaczeń i zwolniony ze służby. Zdaniem większości elit w Trizopolis powinien był walczyć.

Problem z separatystami dalmenckimi polega na tym, że nikt nie zna nawet w przybliżeniu przebiegu granicy między Księstwem Dalmencji a Królestwem Trizondalu. W związku z tym prowadzenie jakichkolwiek działań zbrojnych, czy nawet transportowanie posiłków przez tereny mniej lub bardziej, ale jednak dalmenckie doprowadzić może do niepotrzebnego rozlewu krwi. Równocześnie nie może być przyzwolenia na niepodległość tego regionu. Jego niezależność doprowadzi do gospodarczego wykrwawienia się Trizondalu niczym świni z poderżniętym gardłem - a więc nagle i szybko. Jest to także ogromny policzek dla monarchii. Nie ma w tej chwili na świecie najpewniej osoby, która by o secesji Dalmencji nie słyszała. Zdania są podzielone, aczkolwiek najbardziej cieszą się nie sami Dalmeńczycy, a Vroneni, którzy już uznali Księstwo Dalmencji za suwerenny byt. Niestety, nie możemy zbombardować Dalmencji, zburzyć. Znając naszych twardogłowych w wojsko, to plany takie z pewnością były już prezentowane. Dlaczego nie możemy? Równocześnie zniszczylibyśmy sobie spore zaplecze gospodarcze.

Dlaczego doszło do secesji? Dalmeńczycy powołują się na wielki kryzys polityczny a także ekonomiczny oraz na swoje prawo do samostanowienia o sobie. Natomiast nasi eksperci widzą to inaczej. Mówi się głośno, że separatyści są finansowani z Ligenau (stolica Vronenii, dziś Logos - przypis Kronik). Na pierwszy rzut oka wydaje się to bezsensem. To przecież Powstańcy Rottery zbłaźnili Cesarstwo Vroneńskie, które nie poradziło sobie z "garstką buntowników". Vronenii utrzymują, że Powstańcy walczyli za Trizondal. Może niektórzy byli Dalmeńczykami i chcieli niezależności Dalmencji, to idea odrodzenia Trizondalu na ziemiach nad Brynką zadała potężny cios Cesarstwu. Co więcej, 30% obywateli Vroneni to Dalmeńczycy i brak poparcia dla Księstwa Dalmencji mógłby spowodować rozruchy wewnątrz Cesarstwa i próby przyłączenia jego części właśnie do Księstwa.

Co nam pozostaje? Całkowita blokada ekonomiczna nowego bytu. Zamknięte huty i kopalnie zawsze można ponownie otworzyć. Zbombardowane już nie.
"Tam była moja ojczyzna! - Wspomnienia Alexa von Neuzeita"*
(...) Wtedy stało się dla mnie jasne, że nie ma ratunku dla Dalmencji, a wojna z Królestwem Trizondalu jest nieunikniona. To był już rok 71, było jasne, że status quo nie jest możliwy do utrzymania. Nowa Dalmencja - bo tak nazywał się obszar od Loterston po Marcelburg, którym zarządzał Trizondal, nie miał szans na rozwój. Nie istniały żadne plany dotyczące jego rozwoju, brak było także funduszy na to. Wiedziałem o tym na bieżąco od służb. Nie była to dla nas żadna niespodzianka. Większa część przemysłu pozostała po naszej stronie (nie licząc Hrabiowic i Loterston). Ludność wiejska była nam mniej przychylna niż mieszkańcy dużych miast. Jednak w ciągu 8 lat poparcie dla przyłączenia do Księstwa Dalmencji w następujących okręgach Nowej Dalmencji wzrosło i to ogromnie, oto liczby wg. naszego wywiadu:

1. Okręg Zongyjski (dziś część powiatu ziemskiego Ossen oraz Marcelburg) z 8% w 1964 roku do 48% 7 lat później.
2. Okręg Industrialny (dziś powiaty ziemskie: Loterston i Hrabiowice w części oraz w całości Petropolis - wówczas Oranienburg) z 34% na 89%
3. Okręg Starodalmencki (dziś w części powiat ziemski Las Libertas oraz malutka część dzisiejszego terenu powiatu ziemskiego Vargenfurt) z 3% na 8%.

Dla rządu w Trizopolis była to sytuacja nie do zniesienia. W najwyższych kręgach dowódczych Dalmenckich Wojsk Granicznych i Dalmenckich Sił Obronnych zapadła ostateczna decyzja o zajęciu terenów Nowej Dalmencji. Pewien problem, raczej propagandowy, stanowiła sprawa Okręgo Starodalmenckiego, w którym poparcie dla Księstwa Dalmencji było symboliczne. Tym miały zająć się już władze Ministerstwa Informacji Publicznej. I faktycznie, w ciągu kolejnych kilku miesięcy przygotowano ogromny program rozwoju wsi dalmenckiej. W maju zaczęto go wdrażać na terenach rolniczych Księstwa (od Ulsanii przez Mylois po granicę z Vronenią niedaleko Alemanii). Wyniki były zaskakująco dobre. Latające ulotki, plakaty na słupach i dywersja słowna - tym zajmowały się nasze służby do października 1971. Później wstrzymaliśmy akcję, co zdziwiło nawet Trizondalczyków. Powodem było wzmożenie przygotowań do walki o Nową Dalmencję, walki, która rozpoczęła się 11 grudnia tamtego roku. (...)

Tym, co mnie zawsze inspirowało i napawało dumą była prędkość przeprowadzania procesu uzbrojenia DWG i DSO. W ciągu 5 lat Księstwo Dalmencji zdołało stworzyć jedną z najlepiej uzbrojonych armii regionu. W tym celu większość zakładów przemysłowych została przestawiona na produkcję zbrojeniową. Dzięki Bogu nie spowodowało to żadnych utrudnień dla mieszkańców Księstwa, gdyż proces przestawiania przemysło na zbrojenia był planowany bardzo dokładnie i z rozwagą. Niestety w parze z uzbrojeniem nie szło wyszkolenie żołnierza dalmenckiego. Armia była oparta na zawodowstwie, a więc nie liczyła zbyt wielu żołnierzy. Pobór i obowiązkowe szkolenie, nawet trwające kwartał byłoby zbyt wielką stratą dla przemysłu i rolnictwa. Niestety dowództwo nie liczyło się z tym problemem i uważało, że to tylko fikcja stworzona przez rzekomych ekspertów sponsorowanych przez trizondalskie służby. (...)
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Re: Kroniki: Niepodległa Dalmencja

Post autor: Marcel Hans » środa 27 maja 2015, 23:22

Z pamiętników Roksany Złotolisej:
14 października 1964, środa
Pani Jiandie spóźniała się już 10 minut na nasze zajęcia. Pomyślałam, że pewnie odbije to sobie na naszej przerwie. Że też nic nie mogło iść po mojej myśli, właśnie na następnej przerwie miałam odpisać matematykę. Wtedy do klasy wszedł dyrektor Befreier. Respekt przed nim w naszej klasie jest tak duży, że nie musiał nic mówić, wszyscy natychmiast stali i milczeli. Poprosił byśmy usiedli i zaczął tę swoją długą mowę, którą udało mi się zanotować: >> Słuchajcie, pani Jiandie już więcej nie będzie uczyć w naszej szkole. Niestety musieliśmy się pożegnać z nią. Jak dobrze wiecie, pochodzi z Villani. My natomiast od kilku tygodni żyjemy wreszcie na wolnej Dalmenckiej Ziemi. Za kilka dni czeka ją proces o szpiegostwo. Przykro mi...<< Powiedział więcej, ale już nie notowałam. Wielka szkoda, że Pani Jiandie nie będzie nas więcej uczyć Wiedzy Politycznej i Historii. Przecież była dobrym człowiekiem. Czasem denerwowały mnie jej maniery, zwłaszcza dawanie 0 za chociażby jedno słowo w języku wschodnim na wypracowaniu. Ale z drugiej strony, gdyby każdy napisał po jednym słowie w języku wschodnim, to wyszłaby cała, dla niej niezrozumiała, praca. A teraz jest oskarżona o szpiegostwo? Nie to chyba pomyłka, tak nie może być! Muszę coś zrobić z tym. Befreier nie chciał mi nic powiedzieć o tym procesie, dodatkowo zagroził, że zawiadomi moich rodziców, że interesuje się zdrajcami i chcę im pomóc. Reszta klasy też niespecjalnie rozpatrzała...


22 października 1964, czwartek
Udało mi się dowiedzieć, że jutro jest proces Pani Jiandie, muszę coś zrobić. Muszę! Nie mam czasu na pisanie, muszę myśleć jak jej pomóc!...

Wieści Ludzi Czynu, 24 października 1964, sobota
Jak wielkie może być oddziaływanie obcej propagandy na umysły naszych dzieci? Odpowiedź na to pytanie poznaliśmy wszyscy wczoraj na sali Sądu Ludowego w Lestan. Wczoraj w godzinach popołudniowych czekaliśmy na wyrok sądowy w sprawie Wu yue Jiandie z Villani (okręg:Nowy Trizondal w Trizondalu), która oskarżona była o szpiegostwo na rzecz Trizondalczyków. Skład sędziowski wyszedł ponownie na salę i sędzia prowadzący zaczął czytać wyrok. Nagle na salę wbiegła 16-letnia dziewczyna - Roksana Złotolisa, mieszkanka Vargenfurtu. Stanęła na środku i krzyczała, że Jiandie jest niewinna. Jej była nauczycielka miała być złotą osobą godną szacunku i pochwał. Wszyscy oniemieli. Skąd u tak młodej osoby takie przekonanie, czy ma jakieś dowody? Sąd wstrzymał się z wydaniem wyroku i poprosił nastolatkę by się uspokoiła i zeznawała w sprawie. Strony procesowe nie oponowały.

Kilkanaście minut słuchania o dobrych gestach ze strony zongyjskiej nauczycielki przerwało pytanie oskarżyciela, chociaż jedno, chociaż niepozorne, niepowiązane ze sprawą na pierwszy rzut oka, to rozwiewające wszystkie wątpliwości: >>Czy pani Jiandie pozwalała mówić i pisać w języku wschodnim?<< Odpowiedź była wiadoma >>nie<<. Niby nic niezwykłego, nikt nie lubi, jak czegoś nie rozumie. Problemem jest fakt, że agentka Jiandie notowała co ciekawsze rozmowy uczniów lub je po prostu nagrywała. Prowadzone w języku wschodnim, jeszcze w gwarze vargenfurckiej były dla niej nie tylko, że nie zrozumiałe, ale także niemożliwe do zapisania i dalszego przetłumaczenia. Dzieci, jak dzieci chwalą się rodzicami, którzy nierzadko pełnią w dzisiejszych czasach funkcje wojskowe. To właśnie stąd Trizondalczycy wiedzieli o planie sforsowania granicy w Hrabiowicach na pod koniec września.

Wyrok wydano po pięciominutowej przerwie. Gdy dziewczynka usłyszała, że jej idolka dostała karę śmierci* rzuciła się na funkcjonariuszy służby sądowej próbując uwolnić Jiandie. Nie udało się jej to. Za kilka dni zarówno mała "bohaterka" jak jej rodzice stanął przed sądem. Roksana Złotolisa pochodzi z dobrej rodziny, jej ojciec jest posiadaczem ziemskim, a matka pracuje na uniwersytecie. Nie ulega wątpliwości, że gdyby nie propaganda pchana do głów przez trizondalskiego szpiega, nigdy nie popełniłaby tak karygodnych czynów. Miejmy nadzieję, że uda się ją zresocjalizować.
* Wu yue Jiandie została skazana na karę śmierci za szpiegostwo na rzecz państwa obcego, następnie karę tę zamieniono na dożywotnie więzienie. 3 marca 1972 jej więzienie zostało przeję przez Siły Zbrojne Trizondalu, a ona stała się wolną osobą. Wyjechała do rodzinnej Villani, gdzie czekał na nią ogromny dom z autem i służbą. 15 dni po wypuszczeniu jej z więzienia zlikwidowano Księstwo Dalmencji.
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Re: Kroniki: Niepodległa Dalmencja

Post autor: Marcel Hans » środa 27 maja 2015, 23:24

"Dalmenckie miejscowości w czasach niepodległego Księstwa Dalmencji"
wyd. Lud Robotniczy
rok wydania: 2012

Rottera (po stronie dalmenckiej) - miasto lokowane już w roku 1238 od chwili ogłoszenia niepodległości stało się stolicą Księstwa Dalmencji. W roku 1964 liczyło sobie 920 tys. mieszkańców (dziś 1,5 mln) i było największym miastem regionu. Do roku 1972 (upadku Księstwa) rozwinęło się osiągając liczbę 1,1 mln. W ciągu 9 lat mocno rozwinęła się infrastruktura drogowa oraz zwiększono znaczni inwestycje w tereny zielone (min. odnowiono Park Hrabiowski). Jednak głównym punktem ciężkości był przemysł zbrojeniowy. W ciągu 9 lat wybudowano aż 4 fabryki działające na zamówienie sił zbrojnych Dalmencji. Wiele dawnych pałacyków i willi zostało upaństwowionych i przekształconych w siedziby dla urzędów państwowych. Stworzono port lotniczy w kształcie, w jakim go obecnie znamy. Powstało kilka nowych osiedli, głównie dla robotników. Rozpoczęto odbudowę portu rzecznego na Brynce (zniszczony w roku 1901). Od początku roku 1972 rozpoczęło budować od strony zachodniej umocnienia obronne. W połowie lutego do miasta wkroczyła wojska trizondalskie, przy tym niszcząc infrastrukturę (w tym port lotniczy). Wiele gmachów urzędowych zostało zdemolowanych dla zasady. Mimo to Rottera pozostała stolicą Dalmencji i od roku 75 zaczęła się jej gruntowna odbudowa.


Hrabiowice (po stronie dalmenckiej w większej części) - miasto graniczne liczące wówczas (część dalmencka) ok. 70 tys. mieszkańców (dziś 134 tys.).Przez miasto przepływa rzeka Brynka. Była ona rzeką graniczną. Po stronie trizondalskiej pozostała najstarsza część miasta wraz z największymi fabrykami, portem i jedną obecnie istniejącą kopalnią. Po stronie dalmenckiej znajdowało się obecne śródmieście, elektrownia, część węzła kolejowego obsługująca trasę znad morza do Rottery, dwie kopalnie. Różnice w rozwoju i zabudowie widać do dziś, niestety na niekorzyść Trizondalu. W mieście z całą pewnością jest wiele śladów przeszłości. Najbardziej fascynująca może być eksploracja rejonu Wyspy Młyńskiej należącej do Dalmencji a zamkniętej dla ludności przez 10 lat jako teren wojskowy i swoisty języczek, obszar położony najbliżej bo 50 m od brzegu trizondalskiego. Wkroczenie wojsk trizondalskich nastąpiło na początku lutego. Nie obyło się bez walk i strzelaniny. Co więcej, w obu częściach miasta dochodziło do różnych ekscesów na tle narodowościowym przez cały okres Księstwa. Dopiero wraz z planem odbudowy regonu (rok 1974-5) rozpoczął się rozwój połączonego miasta.


Petropolis (po stronie trizondalskiej) - dawniej Oranienburg. W latach 1963-69 trwała wzmożona rozbudowa miasta, w tym rafinerii. W 1969 roku miasto liczyło już 100 tysięcy mieszkańców. Z malutkiego nadmorskiego miasteczka powstało duże miasto przemysłowe. Było to de facto stworzenie nowego miasta. Cel był z jednej strony gospodarczy, bo w mieście powstała jedyna w kraju rafineria ropy, ale także cele był propagandowy. Petropolis było miastem stworzonym w prawdzie w Dalmencji, ale nie w niepodległym Księstwie, a w części trizondalskiej. W tyn sposób chciano pokazać, że Dalmeńczycy, którzy pozostali po trizondalskiej stronie żyją lepiej. W roku 1970 większość zakładów pracy zmieniła rodzaj produkcji na zbrojeniową. Stworzono też wiele bunkrów i schronów. Konfrontacja Królestwa Trizondalu z Księstwem Dalmencji wydawała się już nieunikniona (chociaż doszło do niej 2 lata później).


Nowy Jantar (po stronie trizondalskiej) - 18 grudnia 1971 roku lokowano Jednostkę Wojskową nr 241-9 o powierzchni 9 km kwadratowych, w której stacjonował 18. Pułk Zaopatrzeniowy im. Chłopów Dalmenckich. Teren baz był szykowany już jednak od maja poprzedniego roku, gdy teren odkupiła od powiatu Grupa Młodych, którą stanowili młodzi ludzie w wieku 18-28 lat (ok. 30). Mieli kontakty z agenturą Księstwa Dalmencji i rozpoczęli budowę infrastruktury wojskowej wraz z portem. Ich źródłem finansowania nie był jednak rząd Księstwa Dalmencji, a rząd Cesarstwa Vronenii, który na ten cel wyznaczył 10 mln dzisiejszych marek. Członkowie Grupy nie mieli pojęcia, że przyjmują pieniądze od rządu cesarskiego. Oficjalnie był to bowiem prezent od Dalmeńczyków zamieszkałych w Ligenau (dziś Logos). Oficjalnie budowano tam magazyny żywnościowe dla ich firmy zarejestrowanej w Tainen. Już 20 stycznia jednostka wojskowa została oficjalnie opuszczona. Dwa dni później Trizondalczycy wkroczyli na jej teren. Obyło się bez zniszczeń. W roku 77 baza została opuszczona przez Siły Zbrojne Trizondalu i oddana władzom powiatowym. Nie wiadomo, co stało się z właścicielami tj. członkami Grupy Młodych. Do niedawna baza była całkowicie opuszczona. Obecnie to część miasta - Nowy Jantar.



Ulsania (po stronie dalmenckiej) - z chwilą ogłoszenia niepodległości Księstwa Dalmencji liczyła sobie 800 tys. mieszkańców (obecnie 1 100 tys.) i traciła właśnie tytuł stolicy Dalmencji na korzyść Rottery. Wiązało się to z ogromnymi niepokojami społecznymi w mieście. Władze Księstwa postanowiły więc zainwestować w odnowienie śródmieścia miasta. Nowe fasady kamienic tworzyły równocześnie kontrast z wysokimi do nieba wieżowcami. Zajęto się także naprawą infrastruktury kolejowej i drogowej. Chociaż wybierano najtańszych wykonawców to mieszkańcom dało to pozory rozwoju. Propaganda twierdziła, że Ulsania może tylko zyskać pozbywając się niepotrzebnej armii urzędników. W rzeczywistości bezrobocie osiągnęło w roku 1964 swoje apogeum, właśnie przez zwolnienia w administracji. W roku 1968 otwarto garnizon miejski liczący 8 tys. żołnierzy. Nadejście wojsk trizondalskich na początku roku 1972 oznaczało dla miasta przywileje. W Trizopolis postanowiono o utworzeniu Regionu Dalmenckiego ze stolicą w Ulsanii. Później odstąpiono od tego. Na terenie miasta nie odnotowano żadnych strat w związku z wojną przeciwko Trizondalowi. Wzrosły obroty handlarzy, których klientami byli teraz w dużej mierze Trizondalczycy z Gór Monta.


Cerwana (po stronie vroneńskiej) - w roku 1964 liczyła sobie 500 tys. ludzi i niepodległość Księstwa Dalmencji nie miała wpływu na rozwój liczby jej mieszkańców. Jako miasto graniczne (ok. 20 km od rogatek miasta znajdowała się granica vroneńsko-dalmencka) zyskało na handlu, także nielegalnym. Władze Cesartwa Vroneńskiego traktowały Cerwanę specjalnie, była to perełka w cesarskiej koronie i największe miasto państwa. W związku z nasileniem się fali nacjonalizmów dalmenckich doszło do bardzo ciekawej i nietypowej sytuacji. Im dalej od granicy z Księstwem Dalmencji, tym bardziej wspierane były dążenia niepodległościowe Dalmeńczyków na terenach należących do Trizondalu. W Cerwanie natomiast dążenia te były postrzegane jako potencjalne zagrożenie. W związku z tym zwiększono oddziały policji w mieście, powstały także różne oddziały paramilitarne podporządkowane armii vroneńskiej. Język wschodni był tutaj zabroniony w urzędach (inaczej było np. w Ligenau czy Alemanii).


Gaśyanga Vzchotnya (po stronie dalmenckiej) - wieś licząca w roku 1964 ok. 900 mieszkańców. Jej włości chociaż uprawiane przez chłopów należały w większości do rodu Yce. Przez wieś przebiegały tory kolejki wąskotorowej, co było jedynym pewnym sposobem komunikacji z Rotterą i Vargenfurtem. Na początku istnienia Księstwa Dalmencji nie istniała ani jedna droga utwardzona na terenie wsi ani do wsi. W związku z reformą ziemską, większa część ziemi została oddana chłopom, którzy ją uprawiali. Odnowiono stację wąskotorówki wybudowaną 50 lat wcześniej. Chociaż wieś leżała nieopodal granicy, to najbliższe przejście graniczne było w Vargenfurcie. Wraz z wkroczeniem wojsk trizondalskich wysadzono stację kilka lat wcześniej odnowioną oraz mosty na lokalnych strumykach. Część mieszkańców uciekła w obawie o swoje życie przed wrogimi wojskami, jednak większość później wróciła (księgi parafialne mówią o 4 pustych domach w roku 1973).


Borek (po stronie dalmenckiej) - nieduże miasteczko liczące w roku 1964 zaledwie 12 tys. mieszkańców (obecnie 30 tys.). Znajduje się na wyspie Bór. W związku z granicą dalmencko-vroneńską straciło bezpośrednie połączenie wąskotorowe z Cerwaną. Istniało jedynie to z Mylois. W dużej mierze tereny miejskie należały do rodziny von Borken. W latach 65-71 w mieście powstało kilka większych zakładów pracy oraz nowe osiedla mieszkaniowe. Przemysł zbrojeniowy rozwijał się także dzięki portowi oceanicznemu, który należał do miasta. Wraz z desantem wojsk tyreńskich na wybrzeża Wysp Sereckich rozpoczął się okres okupacji trwający aż do roku 1986. Przyczyniło się to do wielu problemów dotyczących terenów miejskich (należących do rodziny von Borken, a później upaństwowionych). Jednak dzięki temu nie upadły zakłady zbrojeniowe. W pobliżu miasta istniała ogromna baza wojskowa, a sprzęt produkowany na wyspie był wysyłany statkami do Tyrencji. 23.11.1986 to data powrotu wysp do Trizondalu, a 6.12.1987 to data powrotu do Dalmencji. W ciągu tego roku zlikwidowano wszystkie zakłady zbrojeniowe.
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Re: Kroniki: Niepodległa Dalmencja

Post autor: Marcel Hans » czwartek 30 lip 2015, 21:59

Znalazłem mapkę przedstawiającą Niepodległą Dalmencję (fikcyjną):

Obrazek
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dalmencja”