Mikronacja jako model socjalistyczny

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Mikronacja jako model socjalistyczny

Post autor: Marcel Hans » niedziela 01 lis 2015, 23:58

Data powstania: 16.05.2010
Miejsce pierwszej publikacji: Dom Kultury "Morinos" (Mikrosławia)
Autor: Marcel Hans, Juan Samir
(idź do źródła)


Poniższy wykład przedstawia stanowisko teoretyków i praktyków Socjalizmu Mikronacyjnego oraz Socslawizmu na wyżej przedstawiony temat i nie jest stanowiskiem Uniwersytetu Królewskiego, a jedną z teorii socjologicznych.

Marcel Hans, Socjalizm Mikronacyjny:
Pod ostatnią publikacją naszej debaty o idei narodu jako drugiej jednostki społecznej wypowiedział się JCKM Franciszek Józef II. Chociaż jego komentarz odnosił się głównie do moich słów i chętnie z nim zacznę w drodze dysput prywatnych polemikę to poruszyły mnie jego słowa o negacji mikronacji jako modelu społeczeństwa socjalistycznego, zacytuje je tutaj:

"Ktoś kilka razy powiedział, że mikroświat przypomina socjalizm (praca dla ogółu etc.)(...).Nie jest to stwierdzenie podparte ani szerszą dywagacją, ani szerszym poparciem – słowem, kilka razy tak powiedziano i już się to przyjmuje."

Powyższe słowa Towarzysze skłoniły mnie do zastanowienia się nad tą teorią. Teorią, która do mojego umysłu przywędrowała od jednego z moich v-przyjaciół mianowicie Towarzysze Krasickiego (niestety już nieobecnego w v-świecie). Do niego ta idea zaś doszła przez pewne forum rosyjskojęzyczne gdzie mowa była o internecie jako o społeczeństwie socjalistycznym. Ja ideę Towarzysza Marcina przyjąłem i właściwie do tej pory nie starałem się jej uzasadniać, bo wydawało mi się, że jest bardzo logiczna i sama się przez sie tłumaczy. Zostałem jednak wywołany do tablicy.

Na początek zastanówmy się w ogólnym zarysie (niestety nie mam encyklopedii pod ręką...) czym jest socjalizm. A więc jest to ideologia polityczna wzywająca do stworzenia godnego dla ludzi pracujących bytu oraz równości, wolności i sprawiedliwości społecznej. Komunizm idzie dalej i wzywa do przekazania wszelkiej własności pod zarząd robotniczy (w skrócie). Zaś anarchizm to brak w tym czynnika państwa, jedynie społeczności lokalnej. A więc mikronacja powinna być wypadkową tych 3 głównych teorii. Ale czy tak jest? Sprawdźmy. Postawię dalej kilka tez i postaram się je udowodnić bądź obalić.



Praca dla wszystkich - to jest teza pierwsza. Od razu na początek wchodzimy na głęboką wodę zwaną gospodarką. Mówi się, że w mikronacjach panuje wolność gospodarcza. Jest to właściwie prawdą, jednak na co komu prawo nieużywane? Równość ta objawia się bardzo rzadko - ostatnio widziałem "ją" na aukcji w Sarmacji, gdzie osoba prywatna sprzedawała towar osobie prywatnej. We wszystkich innych aspektach to ludzie w imieniu państwa stwarzają pracę (instytucje itp) i to państwo utrzymuje ludzi.

Oczywiście godzi to w założenia socjalizmu anarchistycznego. Jednak mikronacje jak każda forma, którą stworzył człowiek ma swoje wady. Mimo rzekomej pracy zapewnianej przez państwo opierając się na własnych obserwacjach (w wielu mikronacjach) często po prostu państwo nie jest w stanie stworzyć dla każdej osoby jakiegoś zajęcia, jakiegoś miejsca pracy.

A więc teza pierwsza to kłamstwo?! Ależ skąd! Przecież życie w mikronacjach polega na udzielaniu się na forum (względnie LD) oraz robieniu czegoś, czyli wykonywaniu pracy. Najczęściej po prostu wygląda to tak, że gdy przychodzi ktoś nowy z niszowymi zainteresowaniami albo rezygnuje albo się tym zajmuje i z czasem państwo jako gwarant ciągłości kopiuje lub przejmuje inicjatywe. A więc znowu łamanie zasad anarchizmu? Też nie. Gdyż mikronacje to machina "samonapędzająca się". Zajęcie znajdzie tutaj każdy, jednak taką właśnie możliwość daje mu nie państwo wirtualne, jego urzędy, lecz sama idea mikronacji, samo społeczeństwo.

W tym miejscu zahaczamy jeszcze o kwestie tzw. kuli śnieżnej. Czym więcej ludzi mieszka w v-państwie i jest aktywnych tym więcej do tego państwa osób dołączy i będzie aktywnych. Gdyż prawdopodobieństwo powtórzenia się niszowego zainteresowania jest większe to po pierwsze. Po drugie "rynek" czyli de facto liczba osób zainteresowana odbiorem i korzystaniem z pracy wynikającej z zainteresowania będzie większa. W końcu kto ma frajdę robienia czegoś tylko dla siebie?!



Teza druga, a równie ciekawa i powiązana z pierwszą to praca dla ogółu. Czy ta idea socjalizmu, czyli eliminacji dwóch walczących ze sobą klas (nawiasem mówiąc Marks się mylił w nazewnictwie bo to ludzie pracujący w usługach, a nie robotnicy są Proletariatem) i doprowadzenia do tego, że własny zysk względem zysku ogółu zejdzie na drugi plan.

Jednak kwestią ogólnego dobrobytu zajmował się już nawet Saint Simon, który to jako jeden z pierwszych zajął się pomysłem rozbudowy niemożliwych do realizacji realnie ideii komun. Przy czym przez komunę rozumiemy tutaj zbiorowość ludzi wykonujących pracę, której owoce idą na wspólne dobro - do podziału. Izraelici w Międzywojniu nawet w pewnym sensie wdrożyli i to w życie tworząc ciekawe społeczności - nieznana mi jest jednak bliżej ta próba stworzenia bezklasowego społeczeństwa.

Wróćmy jednak do mikronacji. Czy to jest prawda? Przecież istnieją tytuły, pieniądze itp. Zaczynając od tytułów, to ja myślę, że najpierw był człowiek, potem mikronacja, a na końcu tytuł. Innymi słowy nie wszystko każdy robi dla tytułów i sławy, ba sądzę, że robi to znikoma liczba ludzi, a tytuł to tylko dodatek. A pieniądze? Ze względu na punkt pierwszy (dokładnie jedną z jego części) pieniądz nie ma swojej wartości i nic już nie znaczy.

Dowód? W RSiT istniały długo pensje, gdy je zawieszono nie było nawet pół głosu sprzeciwu, ba poparcie. Zaś w Mikrosławii z tego co wiem, w ogóle pieniądza nie ma. W Sarmacji, której użycie jako przykład może na kimś zrobić większe wrażenie libert nie ma wartości mu należnej. A np. wnioski o przywrócenie majątków opierają się pewnie jedynie na chęci walki z tzw. przepadem.




Idźmy dalej, czy każdy jest sobie równy? Teza czwarta już jednak nie jest tak prosta w wytłumaczeniu odpowiadającym każdej mikronacji. Po pierwsze nigdy nie istniała jedna definicja równości, a bez tej wyjściowej definicji tezy 4 ani nie obalimy ani nie poprzemy ostatecznie.

Ja znam kilka definicji równości, sądzę, że na prawdę istnieje ich jeszcze więcej. Jeśli założymy, że poprawna jest definicja mówiąca o równości szans na starcie, to mikronacje w większości ją podtrzymują. W końcu duszyczka x ma takie same szanse zostać prezydentem jak duszyczka y to zależy od jej chęci - bo nie ma tu ograniczeń językowych czy fizycznych.

Kolejna definicja mówi o równości wszystkich ciągle. Jeśli chodzi o uprawnienia polityczne to w większości mikronacji tak jest. Bo w końcu prezydent mimo, że jest prezydentem ma dalej tyle samo wart głos co mój w wyborach i takie same prawa go dotyczą. Ma oczywiście pewne prawa, jedno wynikające z urzędu i dot. definicji pierwszej.

Są jednak mikronacje, gdzie np. szlachta ma pewne większe prawa względem innych, a nawet względem siebie. Tworzy się kastę ludzi zasłużonych, który za swoje dawne zasługi budowania kraju powinni ciągle mieć większy wpływ na to co się dzieje w mikronacji. To oczywiście jest złe. Nikt nigdy nie zabronił i nie zabroni nagradzać tytułami i honorami za pracę. Dlaczego jednak, ktoś kto obecnie tak aktywnie nie pracuje już w mikronacji ma mieć większe prawa niż jej aktywni mieszkańcy? Zostawmy to jednak na inny tekst.

Są jeszcze definicje równości względem praw gospodarczych - niezbyt tutaj mogę się wypowiadać gdyż patrz teza pierwsza. Równość w polityce zagranicznej nie istnieje, gdyż wynika z definicji 1 równości. Każde państwo ma takie same szanse na starcie, jednak niektóre je wykorzystują do końca inne nie.

Znam jeszcze definicję równości końcowej, tj. że wszyscy starzy i nowi obywatele są sobie równi pod względem równych szans, równych praw, takiej samej ilości tytułów i odznaczeń i majątków - jest to definicja w żadnym v-państwie niespełniona.

A więc podsumowując tezę czwartą to równość przynajmniej przez obraz równych szans istnieje. Sądzę jednak, że Lud Robotniczy czeka także na równość w definicji dot. równości praw politycznych - ale to przyszłość dla wielu.




Tezą piątą jest kwestia sprawiedliwości. Nie potrafię się na ten temat zbytnio rozpisywać gdyż sprawiedliwość ma wiele twarzy w wielu miejscach. W większości przypadków każdy ma prawo do sprawiedliwego procesu na mocy prawa i każdy ma takie same tutaj prawa. Są także państwa, gdzie monarcha w czasie pełnienia funkcji jest nietykalny - wiąże się to z ideologią monarchistyczną.

Jednak nawet tutaj co pokazuje przykład Sarmacji dochodzą zawsze do głosu organa sprawiedliwości. Osoba, która abdykowała, a przy okazji niejako "popełniła" przepad została oskarżona przez prokuratora. Nie jest mi znany przypadek gdzieby osoba z tytułem za np. dwa konta miała niższą karę, niż osoba bez tytułu.

Powiedzmy sobie szczerze, kwestie sprawiedliwego procesu to zazwyczaj kwestie drugorzędne. Nawet gdy oskarżonym jest obcokrajowiec. Może dlatego, że władza sądownicza wolna jest od nadmiernej polityki?



Teza szósta i teza siódma trafią do jendego akapitu gdyż odchodzą od kwestii mikronacji jako ogólnego socjalistycznego społeczeństwa, a skupiają się na żądaniach komunistycznych i anarchistycznych. Otóż wolą komunistów było przejęcie przez lud wszystkich środków produkcji. Ale co tak na prawdę jest środkiem produkcji? Komputer i klawiatura - chyba jedyne środki produkcji w v-świecie. No tutaj pełna klapa, bo każdy ma własny środek produkcji, niektórzy po kilka.

Jednak komuniści byli też za upaństwowieniem lub uspołecznieniem wszystkiego. Wracając do obrony tezy pierwszej - w mikronacjach większość rzeczy jest albo państwowych albo państwowych. Czemu dwa razy to słowo? To nie błąd. Państwo oznacza w mikronacjach wspólnotę, która jeśli ograbimy z urzędów, tytułów i prawa będzie dalej tą samą wspólnotą. A więc każdy z nas posiada w państwie, czy we wspólnoscie swój wkład, którego nie jest w stanie zabrać (kiedyś w Micropolis twórca prawa krzyczał, że chce by je usunięto bo ma prawa autorskie...). W związku z tym wszystko co ma państwo jest wspólne. A państwo to wspólnota.

Nawet serwery są często wspólne, gdyż opłacane ze składek chociaż oczywiście prawnie zarejestrowane na konkretną osobę. Fora lub LD to wspólna praca. Organizacja imprezy masowej także jest wspólną pracą dla ogółu. A więc wszystko jest wspólne, za małymi wyjątkami typu v-majątki, które jednak nie mają wartości większej niż sentymentalną.

Zaś odnosząc się do anarchii jako najlpeszego ustroju dla ludzi w świecie realnym... Kiedyś na forum mikronacji zaskoczyło mnie (przez swoją oczywistość) pytanie: czemu nie istnieje anarchistyczna mikronacja? No właśnie, czemu? Przecież zbiorowość ludzka bawiąca się w mikronacje stanowi anarchię, zaś państwa powstają "samoistnienie" (tak się umówmy na chwilę) właśnie z woli stworzenia jakiś organa do zarządzania obywatelami.

W większości przypadków w małych państwach każdy ma wpływ na swój kraj, a jeśli nie ma to po prostu państwa takie upadają (dużo ich niestety). Zaś w mikronacjach większych tworzy się jakieś samorządy i nadaje im prawa. Jednak jeśli ktoś czuje się uciskany lub po prostu chce tworzyć własną małą wspólnotę sam to się odłącza lub tworzy własne państwo pod inną nazwą.

A więc kwestia wszystkiego w rękach wspólnych oraz anarchii także u nas znajduje swoje oryginalne rozwiązania.


Więcej tez na dziś już nie mam - musicie mi wybaczyć. Jak więc zaprezentowałem przez 7 tez spełniają się słowa o mikronacji jako społeczeństwie socjalistycznym z założenia. Oczywiście przez zabawy ustrojowe, chęć wprowadzania ważonych głosów, nienawiść międyz mikronacjami i narodami niszczy się ten naturalny porządek.

Juan Samir, Socslawizm
Co do potwierdzenia faktu, ze mikronacje są tworem socjalistycznym, że są komuną - można to było łatwo dość wytłumaczyć, co Ty rozbiłeś na drobne Wink

Mikronacje, bez względu na panujące ustroje i tendencje, zawsze są i będą dziełem wspólnoty. Zawsze będą podlegały prawu ustanowionemu przez wspólnotę i przez ta samą wspólnotę będą tworzone. To właśnie ta solidarna praca, wspólny trud, będą definiować mikronacje, jako efekt spółdzielczej, wspólnej, socjalistycznej działalności. Wszak wszystko co w mikronacjach powstało wręcz nieodpłatnie i dla dobra wspólnoty.
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

Awatar użytkownika
Pięciopolski Ruch Narodowy
Posty: 323
Rejestracja: poniedziałek 18 maja 2015, 22:35
Data V-narodzin: 25 mar 2006
Miejsce V-Zamieszkania: Bastion-2
V-Pochodzenie: VRP
Kontakt:

Re: Mikronacja jako model socjalistyczny

Post autor: Pięciopolski Ruch Narodowy » poniedziałek 02 lis 2015, 18:32

Słowo socjalizm jest bez sensu w mikroświecie (znaczy jako coś konkretnego, bo narracyjnie jest w porządku) - moim zdaniem nie każde pojęcie z reala można przenieść do mikroświata. Szczególnie gdy nie istnieje własność.
P.R.N a.k.a O.W.P.

Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Re: Mikronacja jako model socjalistyczny

Post autor: Marcel Hans » poniedziałek 02 lis 2015, 18:37

W kierunku własności i obrotu pieniądzem powstały opracowania, które postaram się tutaj dodać.
Co do sedna, to nie jest tak, że socjalizm jest nazwą nietrafioną. Jest nazwą na politykę opartą na wspólnocie, gdzie liczy się bardziej dobro wspólnoty niż jednostki i taki właśnie pogląd socjalizm (oba nurty: SM i Socslawizm) prezentują. Natomiast, czy można było wymyślić lepszą nazwę, żeby uniknąć negatywnych skojarzeń?
Pewnie tak, teraz, po latach przychodzi do głowy np. kolegializm :)

Na pewno istniał/istnieje nurt polityczny w mikronacjach, który chociaż wśród prądu demokratycznego ma swoje własne cechy, który skupia się na masie, nie na jednostce. Tak samo jak wśród monarchistów istnieją różne doktryny.
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

Awatar użytkownika
Pięciopolski Ruch Narodowy
Posty: 323
Rejestracja: poniedziałek 18 maja 2015, 22:35
Data V-narodzin: 25 mar 2006
Miejsce V-Zamieszkania: Bastion-2
V-Pochodzenie: VRP
Kontakt:

Re: Mikronacja jako model socjalistyczny

Post autor: Pięciopolski Ruch Narodowy » wtorek 03 lis 2015, 00:11

Wspólnoty, a może państwa, ergo: socjalizm ... narodowy?
P.R.N a.k.a O.W.P.

Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Re: Mikronacja jako model socjalistyczny

Post autor: Marcel Hans » wtorek 03 lis 2015, 16:52

Pięciopolski Ruch Narodowy pisze:Wspólnoty, a może państwa, ergo: socjalizm ... narodowy?
Nie, w żadnym wypadku.
Mimo wszystko, także w mikronacjach wspólnota obywateli/mieszkańców =/= (tudzież !=) państwo. Przez wspólnotę rozumiem grupkę ludzi, którzy czują powiązania ze sobą, łączy ich przywiązanie do wspólnego nośnika tradycji, idei. Natomiast państwo to dla mnie nadbudowa dla wspólnoty, instytucje, przepisy, ustroje. Dobrym przykładem rozbieżnych interesów państwa i wspólnoty może być przykład RSiT.
Większością referendalną zdecydowano o przekształceniu RSiT w Trizondalu, to była wola wspólnoty. Natomiast dla państwowości RSiT miało to fatalne skutki oczywiście (zmiana nazwy, gruba kreska odcinająca od dawnego ustroju społeczno-politycznego, brak szans na "cofnięcie" nielegalnej secesji, rezygnacja z dorobku prawnego), stąd wiele osób było przeciwnych przekształceniu. Natomiast w mniejszych i młodszych mikronacjach państwo i wspólnota są zbieżne, bo jeśli nośnik państwa przepadną (forum, strona), to marna szansa, że wspólnota się odbuduje w całości lub w ogóle. W państwach starszych (i średnich wielkością) typu Trizondal upadek nośnika państwa (czyli właśnie brak serwera) przetrwała wspólnota w formie nienaruszonej: przed i po zniknięciu serwera liczba obywateli nie zmalała, możliwe, że wzrosła nawet, mimo, że państwo straciło wszystko (przetrwało kilka stron i 4 akty prawne na krzyż), to wspólnota odniosła dużo mniejsze rany (chwilowe stracenie możliwości odwoływania się do historii wspólnoty, czy czekanie na powrót wszystkich obywateli). Ostatecznie stan Wspólnoty Trizondalskiej jest moim zdaniem trcochę lepszy niż Państwa Trizondalskiego (czyt. gdybyśmy chcieli, moglibyśmy mieć dużo lepsze państwo), czego dowodem niech będzie fakt, że po pół roku obywatele się odnaleźli na nowym forum, ale państwo nie do końca (wciąż luki w prawie, problemy etatowe).
Oczywiście państwo i wspólnota są ze sobą powiązane. Zdrowa wspólnota ma zdrowe państwo. Tylko, że wspólnota =/= (lub !=) naród, bo w Trizondalu mamy przecież różne narodowości, ale wszyscy czują przywiązanie (także) do Wspólnoty Trizondalskiej. Tak samo Wspólnota RSiT, to nie był jeden naród, to były 2-3 narody, które wspólnie zdecydowały się na przekształcenie w Trizondal.
Podsumowując: państwo i wspólnota są (moim zdaniem) odrębnymi formami, jednak bardzo ze sobą powiązanymi, żyjącymi wręcz w symbiozie. Różnica polega na tym, że państwo nie przetrwa bez wspólnoty aktywnych mieszkańców, natomiast wspólnota bez państwa jak najbardziej, dlatego znane są przypadki odtworzenia państwa przez dawnych obywateli, ale nie ma przypadków odtworzenia obywateli przez państwo. Z drugiej strony, na początku, bez państwa nie powstanie wspólnota.
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wydział Nauk Politycznych”