Jak zbić z tropu przeciwnika [Dyplomacja]

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Jak zbić z tropu przeciwnika [Dyplomacja]

Post autor: Marcel Hans » niedziela 01 lis 2015, 23:00

Data powstania: 30.11.2009
Miejsce pierwszego opublikowania: Szkoła Administracji i Dyplomacji (RSiT)
Autor: Karolina von Lichtenstein
(idź do źródła)

Drodzy studenci,
dzisiaj omówimy sposoby na to, jak w dyskusji nie dać się zwieść przeciwnikowi i wykryć jego fortele, a także jak je odparować.
Zacznijmy może od definicji. Otóż będziemy mówić o erystyce czyli sztuce doprowadzania sporów do korzystnego rozwiązania bez względu na prawdę materialną, jak to definiuje nam Wikipedia. Innymi słowy, erystyka jest zazwyczaj używana do niezbyt uczciwej dyskusji.
Pierwszą osobą, która zdefiniowała erystykę w nowożytnej filozofii, był Artur Schopenhauer. Jego rozprawkę na temat erystyki można znaleźć w wielu sklepach za naprawdę niską cenę. Osobiście ją polecam. :-)
Sam Schopenhauer dzieli erystykę na logikę i dialektykę, czyli na argumenty logiczne i argumenty utrzymujące pozory logicznych.

Skąd mamy wiedzieć, kiedy przeciwnik używa podstępnego argumentu w dyskusji? Niektóre osoby mają do tego tak zwane "wyczucie", zaś niektóre nawet po wieloletniej praktyce nie zawsze potrafią rozpoznać fałszywy argument.
Najlepszym przykładem argumentu zachowującego pozory logiczności jest ten, o którego prawdziwości nie mamy pojęcia. Na przykład -- nie studiowałam na Politechnice Trizondalskiej w Trizondalu Dolnym.
- Jest pani dobrze zorientowana w tej materii, więc zapewne zna pani profesor Ciabatkę z Politechniki Trizondalskiej? Pod jej przewodnictwem pisałem pracę doktorską, zapewne pani wie, jakie to musi mieć przełożenie na moją wiedzę w tym zakresie...

W tym momencie, nie wiedząc czy prof. Ciabatka jest rzeczywiście desygnowana do tej materii, czy też jest to wymysł przeciwnika, jest mi trudno kontynuować dyskusję. Można poprosić o szerszy opis pani profesor (dyskutant w końcu zacznie się gubić w wymyślanych szczegółach; ale z drugiej strony przy słuchaczach możemy się skompromitować, jeśli jest to prawdziwa pani profesor), albo zbyć ten temat naszą niewiedzą (czym dajemy raczej pole do popisu adwersarzowi; chociaż możemy zyskać u słuchaczy). Nie ma tutaj, jak i też nie ma ogólnie, jednej dobrej recepty na prowadzenie dyskusji, gdyż rozmowa zależy po prostu od stylu jej prowadzenia i stylu dyskutantów. Najważniejszą rzeczą podczas dyskusji jest to, aby być cały czas przytomnym i obmyślać kolejną wypowiedź, niczym przy rozgrywaniu partii w szachach.
Gdy usłyszymy jakieś zdanie, możemy spróbować je przeformułować, tak aby wyglądało absurdalnie.

Łatwo możemy przeciwnika zbić z tropu, wybierając z kontekstu pojedynczy zwrot i używając go w nowym świetle.
Schopenhauer podaje tutaj przykład:
Każde światło można zgasić. Rozum jest światłem. = Rozum można zgasić.
Jest to zdanie wynikowe, którego przeciwnik zapewne nie miał na myśli. Jednakże, w nieco subtelniejszych przypadkach, wystarczy wybrać jedno słowo kontekstu i dopasować do niego nowy sens. Przykładem jest rozmowa:
- Moim zdaniem, następny ruch Gnomii będzie bardziej defensywny.
- Ach, Gnomia? Wiedział Pan, że jej obywatele są niskiego wzrostu?

W tym momencie przeciwnik odpowie twierdząco lub przecząco, ale przez chwilę będzie zbity z tropu, co da nam pewien punkt w dyskusji.

Jeśli zauważymy podczas dyskusji, że jednego punktu adwersarz unika wręcz natarczywie, lub opowiada o nim wymijająco -- naciskajmy go na ten temat, zwłaszcza jeśli są obecni słuchacze. Oni w końcu zauważą zmieszanie dyskutanta. A przede wszystkim, na nich chyba mamy wywrzeć dobry efekt, nieprawdaż?
Jeśli nasi słuchacze nie są naukowcami lub ludźmi dobrze obeznanymi w dyskutowanej materii, możemy łatwo zastosować psychologię "zmieniania słowa", to znaczy używać innych słów niż przeciwnik, mówiąc o tym samym, jak na przykład "kręgowce" zamiast "zwierzęta czerwonokrwiste". Jeśli będziemy używać donoślej brzmiących wyrażeń, wyjdziemy na człowieka o większej wiedzy, niż jego przeciwnik. Jedna uwaga -- nigdy nie należy używać słów, których znaczenia nie znamy. Możemy trafić w ich znaczenie, ale możemy i chybić, co będzie wyśmiane przez przeciwnika.

To są tylko nieliczne przykłady na temat zbywania z tropu przeciwnika. Na następnym wykładzie będziemy mowa o prowadzeniu dyskusji, ale już w innym kontekście.
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wydział Prawa i Działalności Państwowych”