Wprowadzenie do dyplomacji

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Marcel Hans
Trizondal
Posty: 4706
Rejestracja: sobota 28 mar 2015, 16:30
Data V-narodzin: 0-11-2006
Miejsce V-Zamieszkania: Rottera (Dalmencja)
V-Pochodzenie: Trizondal
ID: TRI-003

Wprowadzenie do dyplomacji

Post autor: Marcel Hans » piątek 30 paź 2015, 22:59

Data powstania: 27.10.2009
Miejsce pierwotnego wygłoszenia: Szkoła Administracji i Dyplomacji (RSiT)
Autor: Karolina von Lichtenstein
(idź do źródła)

Dyplomacja -- słowo o wielorakich znaczeniach. Używamy go zarówno w kontekście rzeczy, jak na przykład uzgadnianie traktatów handlowych pomiędzy państwami, ale również mówiąc o rzeczach typu porozumienie w sprawie użytkowania danego przedmiotu pomiędzy rodzeństwem. Subtelna sztuka negocjacji, szeptania miłych słówek do ucha, lania miodu, czasem goryczy, tańczenia na uczuciach i grania na nerwach -- to wszystko towarzyszy nam od najmłodszych lat naszego życia.
Zapewne Wasz zapis do tej szkoły w charakterze słuchacza miał na celu uczynienie z dyplomacji sztuki Wam całkiem nieobcej. Jednakże, nie stanie się to, jeśli tylko jedna strona w związku student--wykładowca będzie się angażować w naukę. Tak naprawdę -- uczymy się całe życie i najczęściej, a na pewno najskuteczniej, na własnych błędach (chociaż tych życzę Wam jak najmniej).
Dyplomacja – negocjowanie umów między państwami, w celu zawarcia korzystnych umów handlowych oraz pozyskania wsparcia wojskowego dla reprezentowanego kraju. Dyplomacja wiąże się też z rozwiązywaniem w pokojowy sposób problemów między państwami. Dwa tysiące lat temu wielki rzymski prawnik i filozof, Cyceron powiedział: „Istnieją dwa sposoby rozstrzygania sporów: jeden przy pomocy argumentów, drugi przy użyciu siły; a ponieważ pierwszy z nich jest właściwy człowiekowi, a drugi dzikim zwierzętom, należy uciec się do drugiego sposobu tylko wówczas, gdy nie możemy użyć pierwszego”. Inaczej mówiąc, siła argumentów, a nie argument siły – oto kwintesencja dyplomacji.
Tak o dyplomacji mówi Wikipedia. Innymi słowy, dyplomacja sama w sobie nie jest sztuką przyrodzoną ludziom z porywczym usposobieniem, ale też ludziom ze słabym charakterem.
Oczywiście, wszystkiego można się nauczyć. Ale do tego trzeba chęci i wewnętrznej siły oraz umiejętności wyczucia złotego środka -- czy to w poważnych negocjacjach pokojowych, czy to w kłótni o podział obowiązków domowych. Dlatego tak niewielu ludzi możemy nazwać 'wytrawnymi dyplomatami'. A i takich jest niewielu.
Dyplomacja nie będzie łatwa dla ludzi, którzy lubią wymachiwać szabelką przy byle okazji i bez wysłuchania argumentów przeciwnej strony bądź zaprezentowania jakichkolwiek konstruktywnych ze swojej. Ciężko będzie też ludziom, którzy ulegają innym czy też łatwo przyjmują ich poglądy. Największe zdolności do tej sztuki mają ludzie cierpliwi i inteligentni. Ci, którzy wiedzą, kiedy zostać na polu boju, a kiedy lepiej się wycofać. Ci, którzy będą mieli całą masę argumentów gotowych w jedną sekundę. Ci, którzy będą znali szereg fortelów i przekonają przeciwnika do swojej, nawet niesłusznej, racji.
Sama dyplomacja jest sztuką trudną ogólnie ze względu na złożoność ludzkich charakterów. Ale też czyni to ją ciekawszą, czymś, co warto znać, chociaż zapewne nie ma na świecie człowieka znającego wszystkie aspekty dyplomacji. Bo też i jest to trudne. Zazwyczaj uczymy się ich szybko, w trakcie udanego nokautu przeciwnika podczas dyskusji, życząc sobie, aby nigdy się coś takiego nie powtórzyło.
Życzę Wam powodzenia w używaniu dyplomacji w życiu. Nauka, myślę, nieco Wam pomoże w tym.
(-) Marcel Hans,
honorowy obywatel Trizondalu

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wydział Prawa i Działalności Państwowych”